Jakie domy budujemy?

Bardzo często (chociaż już rzadziej niż w latach 80-tych i 90-tych) w ostatnich latach była tendencja do budowania bardzo dużych domów, nawet przez ludzi, którzy nie posiadali ogromnych dochodów. Wynikało to też z tego że mieszkania w stosunku do zarobków były znacznie tańsze. Pozostałości tego widzimy w bardzo wielu mniejszych miejscowościach – zwłaszcza na południu Polski.

Trzy, lub cztero-kondygnacyjne budynki, bardzo często niedokończone i… niewystarczająco, niezamieszkałe – przewidziane jako domy wielopokoleniowe nie spełniły swojego zadania ze względu na zmiany w polskim społeczeństwie.

Młodzi ludzie jeśli tylko mają możliwość, wolą mieszkać w mieście, ponadto swoją rolę odegrała też emigracja zarobkowa. Jest zrozumiałe, że ludzie, po nieraz bardzo małych mieszkaniach w blokach, gdzie jeden pokój służy często zarówno jako salon, sypialnia rodziców, i miejsce do pracy chcą wreszcie odetchnąć, i „poczuć przestrzeń”.

To co nas blokuje w tej materii to: zwiększony koszt budowy, robocizny i materiałów budowlanych, a następnie zwiększony koszt ogrzewania.

Tutaj warto jednak zaznaczyć, iż budowa domu np. 150m2 nie jest dwukrotnie droższa niż domu 75m2 o podobnej konstrukcji, ponieważ niektóre rzeczy trzeba zrobić tak czy inaczej, i zwiększanie wielkości nie pociąga ze sobą aż tak wielkich kosztów

Ogrzewanie. W naszym klimacie, to chyba podstawowa kwestia która decyduje o ograniczeniu wielkości naszego domu. W ciepłych krajach domy można budować znacznie taniej, ponieważ nie muszą mieć takiej izolacji. I tego niestety tego nie przeskoczymy, chyba że chcemy marznąć w naszym domu, albo korzystać z najtańszych i jednocześnie najbardziej pracochłonnych metod ogrzewania. Efekt dużego zapotrzebowania na ciepło można zniwelować poprzez poprawę izolacji budynku, jednak znowu – rosną koszty.